-Co Ty kombinujesz Malfoy?
Czemu niby mam Ci znowu pomóc? Już raz to zrobiłam, czy to nie dużo? Straciłam
przez to wszystko co miałam! Rozumiesz?! Wszystko! Zostałam sama, kompletnie
sama, ale czy Ciebie to obchodzi? Dla Ciebie liczy się tylko Twój zasrany,
arystokratyczny tyłek! Mnie to nie dotyczy, mam już Cię dość! Po co ja Ci pomagałam?
Żeby stracić przyjaciół? Jedyną rodzinę, która mi została? Wojna się skończyła,
a ja mam wrażenie jakby dopiero się zaczęła... Po jednej stronie stoję ja, a po
drugiej reszta świata. Nie mam żadnych szans, zostałam zmiażdżona...- jej głos
z krzyku powoli przechodził do szeptu. Nie wiedziała czemu mówi mu to wszystko,
ale poczuła ulgę wyrzucając z siebie wszystko co leży jej na sercu. Spojrzała w
jego oczy i nie zauważyła już maski, ale cierpienie, ból i współczucie.
On też został sam. Jedyna
osoba, którą kochał nie żyła. Chciał podejść bliżej i ją przytulić, ale
wiedział, że nie byłby to dobry pomysł. Siedział więc i czekał, aż sama zrobi
jakiś krok. Będzie mówić dalej? Proszę bardzo, on będzie słuchał. Tyle ile
trzeba. Nie powie nic, bo przecież Hermionie nie tego teraz potrzeba... Rozumiał ją
doskonale, nawet bez słów.
Granger w myślach zganiła samą
siebie. Przecież dowiedziała się o nim tak wiele, a mimo to dała mu do
zrozumienia, że nadal uważa go za dupka. Ale czy to była prawda? Sama nie
wiedziała. Chciała by znów zwyzywał ją od szlam, po czym wyszedł z przedziału,
wtedy mogłaby usprawiedliwić samą siebie. Ale on tego nie zrobił, tylko
siedział z wzrokiem pełnym zrozumienia. Dlaczego taki był? Czemu się nie
obraził? Czemu nic nie mówi? Czuła pustkę, nie rozumiała kompletnie tego co sie
dzieje dookoła niej.
-Przepraszam- szepnęła.-
Później porozmawiamy, teraz to nie najlepszy pomysł.- dodała, po czym wróciła
do czytania. Malfoy zdziwił się słysząc jej słowa, ale skinął głową i poszukał
w swoim bagażu znanej tylko sobie rzeczy. Wiedział, że Granger i tak nie zwróci
na niego uwagi, więc spokojnie mógł być w tym przedziale sobą, nie musiał znów nakładać
maski obojętności.
Siedzieli tak w ciszy zajęci
swoimi sprawami do czasu gdy pociąg ruszył. Na korytarzach rozpoczął się gwar,
wszyscy uczniowie witali się po wakacjach i cieszyli, że znów zapanował na
świecie pokój. Wojna zabrała ze sobą wiele ofiar, dając w zamian
cierpienie. Nikt jednak nie mógł już nic na to poradzić, jedynie czas pozwalał
ukoić rany... Wszyscy wspierali siebie nawzajem, nie pozwalali długo myśleć o tym co
było. Każdy doskonale zdawał sobie sprawę, że Ci, którzy zginęli walcząc w
słusznej sprawie wcale nie chcieli by, ażeby siedzieć w miejscu i płakać.
Trzeba było żyć dalej, myśleć o przyszłości, o tym by już nigdy nie doprowadzić
do kolejnego starcia dobra i zła. Ludzie więc śmiali się razem, snuli plany o
tym co będą robić w tym roku w szkole, jakie zmiany ich czekają. Zastanawiali
się kto dołączy do grona pedagogicznego, a także jaka para zostanie prefektami
naczelnymi. W pociągu było więc gwarno i mimo wszystko wesoło.
Większość przedziałów była już
zajęta, kiedy dwóch niedbale ubranych mężczyzn szukało wolnych miejsc. Oboje
raczej nie podzielali radości reszty uczniów. Jeden z nich, bardziej
wysportowany i ciemnowłosy, poprawiając ciągle okulary zaglądał do kolejnej to przegrody, gdy
nagle zatrzymał się gwałtownie. Nie mógł uwierzyć w to co widział, lecz
instynktownie zamknął szybko drzwi i skierował się w stronę następnych. Jednak
jego rudy towarzysz nie dał się zwieść i zajrzał do przedziału, z którego
uciekł przyjaciel.
-Granger!- krzyknął.-
Zdrajczynio! Widzę, że zostałaś nową dziwką Malfoy'a?! Jak śmiesz wracać do
Hogwartu?! Jesteś nic nie wartą szlamą!
-Ron, przestań...- próbował
uspokoić go Potter, który po wybuchu przyjaciela wrócił do niego.-Hermiona
tylko siedzi w przedziale, to o niczym nie świadczy!
-Harry, nie broń mnie.
Dziękuję, ale poradzę sobie sama. A ty, Ronaldzie, wyjdź natychmiast.- w jej
głosie czuć było lekkie drżenie, ale nie dała po sobie poznać jak bardzo
zabolały ją słowa byłego chłopaka. Obiecała sobie, że nie da mu tej
satysfakcji.
-Wealsey, słyszałeś co
powiedziała Granger, więc wypierdalaj.
-Malfoy, nie wtrącaj się!-
warknęła Hermiona.
-Przepraszam. Hermiono, chodź
z nami, zostaw go.- Ron zmienił nagle ton na błagalny.-Wróć do nas, zostaw tego
śmierciożercę...
-Ronaldzie, powiedziałam Ci
żebyś wyszedł. Teraz mnie przepraszasz? Nie wiem czy Ci wybaczę. Wyjdź.
-Zostajesz z nim? Udowadniasz,
że jesteś zwykłą szlamowatą dziwką! Nie odzywaj się nigdy do mnie, nie chcę Cię
znać!- Weasley znów przestał panować nad sobą. Nagle Potter szarpnął go i
wrzucił do następnego przedziału, który okazał się wolny. Zamknął go zaklęciem
i wrócił do swej przyjaciółki przepraszając ją od wejścia.
-Ma teraz trudny okres, nie
może sobie poradzić z tym, że nie jesteście razem...- tłumaczył.- On nadal Cię
kocha, zależy mu...
-Dlatego przyszedł tutaj
zwyzywać mnie od szlam. Bardzo romantycznie. Jest taki uroczy, dlaczego ja z
nim nie jestem?! Harry, czy ty siebie słyszysz?- oburzyła się Gryfonka.
-Przepraszam, masz rację...
Nie jest sobą, to wszystko przez zazdrość.
-O co jest niby zazdrosny?
-O ciebie. Wydaje mu się, że
ty i Malfoy... No wiesz...
-Nie, nie wiem. Co takiego ja
i Malfoy?!- Hermiona podniosła głos. Nie mogła już słuchać tych wszystkich bredni.
-Jemu się wydaje, że Malfoy ci
się podoba i robisz wszystko żeby z nim być.
Draco wybuchnął nagle
śmiechem. Chwilę później przyłączyła się do niego Hermiona, niemogąca uwierzyć
co przed chwilą usłyszała od Pottera. Harry złapał się za głowę zdezorientowany
i uśmiechnął się promiennie uświadamiając sobie jak głupio zabrzmiało to co
przed chwilą powiedział. Malfoy i Hermiona razem? To przecież absurdalne!
Arystokrata i córka mugoli? Jemu nie przeszkadzało pochodzenie panny Granger,
ale Ślizgon pochodził z rodziny czystokrwistej, wręcz nie mógł pozwolić sobie
na coś takiego. Potter uderzył się w czoło, ponownie przeprosił przyjaciółkę i
porwał w swoje ramiona.
-Przestań Harry, to nie twoje
wina, że Ron taki jest.- odpowiedziała chichocząc.- Dobrze wiesz dlaczego się
rozstaliśmy i na pewno do niego nie wrócę. Skoro nie potrafił zaakceptować
mojej decyzji, nie jest mnie wart.- Malfoy zdziwił się słysząc tak odważne
słowa z ust Gryfonki. Zawsze wiedział, że jest silna, ale ostatnio sprawiała
wrażenie zagubionej. Nie potrafił jej określić, zauważał tyle jej twarzy, jednak czuł, że każda z nich jest prawdziwa.
-No więc...
-Nie zaczyna się zdania od
"no więc", Harry!
-Przepraszam Hermiono...
Chciałem tylko wiedzieć jak dokładnie wygląda sytuacja między wami.- Potter
wskazał na Gryfonkę i Ślizgona.
-Granger pomogła mi podczas
procesu, jak zapewne wiesz. To tyle.
-Zgadza się, Harry. Dotarłam
do pewnych informacji i nie mogłam siedzieć cicho. Każdemu należy się druga
szansa.- zamilkła i niepewnie spojrzała na przyjaciela. Widać było, że młody
Gryfon waha się jakiś czas, po chwili jednak wyciągnął rękę i zwrócił się do
Malfoy'a.
-No więc... Znaczy, bez
"no więc"... Może zacznijmy od początku? Harry Potter.
-Draco Malfoy.- uśmiechnęli się
delikatnie, choć oboje wiedzieli, że raczej nie będą pałać do siebie przyjaźnią. Mimo
to blondyn czuł, że może to być nowy początek, jak to określiła Hermiona, druga
szansa dla jego beznadziejnego dotychczas życia.
_____________________________________
Jest i kolejny rozdział :) Trochę dłuższy od poprzedniego, ale obiecuję, że następny będzie jeszcze dłuższy :P
Dziękuję za wszystkie komentarze po poprzednim postem, nie macie pojęcia jak bardzo zaskoczyła mnie ich ilość! Cieszyłam się jak dziecko :) Mam nadzieję, że nie popełniłam dużo błędów w tym rozdziale, w razie czego piszcie i zwracajcie uwagę ;)
Pozdrawiam, R.
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Szczegóły u mnie: www.grangerxmalfoy-fanfiction.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco! :)
Panna Nieporozumienie
PS. Zaległości w czytaniu niedługo nadrobię, szczegóły również u mnie! :)
Ojeeej, dziękuję :) już zaglądam ;)
UsuńPozdrawiam ;)
Och, ta ostatnia scena naprawdę fajna! Ron trochę psychol :D Krzyczy, przeprasza, krzyczy... Czekam, aż w końcu Hermiona i Draco zaczną razem prowadzić to śledztwo!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
~Mary ;)
Cieszę się :) Ron akurat tak mi się kojarzy, niestety :P nigdy za nim nie przepadałam :P
UsuńPozdrawiam ;)
Witam!
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Blog Award!
Więcej informacji znajdziesz na moim blogu:
http://dramionealexshadow.blogspot.com/
Pozdrawiam Alex Shadow
woow, dziękuję pięknie :)
Usuńjuż zaglądam ;)
Pozdrawiam :)
Cieszę się, że ten rozdział jest dłuższy, choć następne mogłyby być jeszcze dłuższe, ale zobaczymy :* a co do moich wrażeń i opinii to nie mogę uwierzyć, że Malfoy i Harry? Przyjaźń? Mam nadzieję, że nie pójdzie tak łatwo... Draco stracił wszystkich kolegów czy z własnego wyboru chciał siedzieć z Hermioną? Jak się potoczą ich losy w Hogwarcie? Co nowego wymyśli ten bufon Ron? No o oczywiście, kto będzie nowym nauczycielem obrony przed czarną magią? Tyle pytań, że pozostaje mi tylko cierpliwie czekać na kolejne części. Tak bardzo wkrecilam się w tą historię, że nie wytrzymam jak szybko czegoś nie dodasz! Ogólnie bardzo przyjemna i oryginalna historia, umiejętne operowanie językiem i duży potencjał! Naprawdę Ci to wychodzi, a więc pisz i pisz jak najwięcej!
OdpowiedzUsuńJak tylko będę na komputerze to dodam do czytanych u mnie, pozdrawiam i pamiętaj, że czekam na nexta!
Dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com
Vanillia :*
Staram się by były jak najdłuższe, ale niestety nie mam za dużo czasu na pisanie, więc wychodzi jak wychodzi ;) Na to trzeba trochę poczekać, niestety czas odmawia mi posłuszeństwa, ale rozdział następny się pisze, że tak powiem :P Dziękuję bardzo, cieszę się ogromnie, że się podoba :)
UsuńPozdrawiam ;*